Moc umowna a ładowarki: jak nie płacić kar do zakładu energetycznego?
Zwiększenie liczby aut elektrycznych w firmowej flocie często kończy się strachem przed pismem z zakładu energetycznego o przekroczeniu mocy umownej. W Mac-machines pokazujemy, że zamiast wydawać 43 000 zł na nowy transformator, można zastosować inteligentny podział energii między urządzeniami.
Problem mocy w małej drukarni pod Tychami
W listopadzie 2023 roku zgłosił się do nas właściciel drukarni z Tychów, który zakupił 3 nowe auta dostawcze z napędem elektrycznym. Obiekt posiadał moc umowną na poziomie 40 kW, z czego maszyny poligraficzne w szczycie pobierały około 32 kW. Pozostałe 8 kW to zdecydowanie za mało, aby zasilić trzy ładowarki ścienne o mocy 11 kW każda, co łącznie dawałoby zapotrzebowanie rzędu 65 kW przy pełnym obciążeniu wszystkich urządzeń jednocześnie.
Zamiast składać wniosek o nowe warunki przyłączeniowe, co w tej lokalizacji wiązałoby się z przebudową złącza kablowego i kosztem około 14 500 zł netto, zaproponowaliśmy montaż stacji Mac-machines z modułem Dynamic Load Balancing (DLB). System ten w czasie rzeczywistym, co 220 milisekund, mierzy pobór prądu przez maszyny drukarskie i przekazuje tylko nadwyżkę energii do aut stojących na parkingu. Dzięki temu uniknęliśmy kar za przekroczenie mocy, które w tym regionie potrafią wynieść nawet 420 zł za każdy kilowat powyżej limitu.
W efekcie auta ładowały się wolniej w godzinach 8:00–14:00, gdy drukarnia pracowała pełną parą, ale od 15:30, gdy większość maszyn była wyłączana, stacje automatycznie podnosiły moc ładowania do pełnych 11 kW. Cała operacja montażu 3 stacji zajęła nam 5 dni roboczych, a właściciel nie zapłacił ani grosza kary do Tauronu przez ostatnie 7 miesięcy eksploatacji systemu.
Zamiast wymiany transformatora za 43 000 zł, wystarczyło 8 kW wolnej mocy i inteligentny sterownik DLB.

Jak działa Dynamic Load Balancing w praktyce?
System DLB, który montujemy w naszych stacjach w Katowicach, opiera się na zewnętrznym liczniku energii zamontowanym w głównej rozdzielnicy budynku. Licznik ten komunikuje się ze stacjami ładowania poprzez przewód typu skrętka (RS485) na dystansie do 120 metrów. Gdy czajnik w biurze, klimatyzacja czy maszyny warsztatowe pobierają więcej prądu, stacja natychmiast obniża natężenie ładowania auta z 16A na przykład do 6A, zapobiegając zadziałaniu zabezpieczeń przedlicznikowych.
Dla użytkownika oznacza to spokój, że włączenie kolejnego urządzenia w firmie nie spowoduje nagłego braku prądu w całym obiekcie. Sprawdziliśmy każdą śrubkę w tym systemie podczas testów w naszym laboratorium przy ul. Chorzowskiej 50. Wyniki pokazały, że czas reakcji sterownika na skokowy wzrost obciążenia w sieci budynku wynosi zaledwie 0.2 sekundy. To gwarantuje bezpieczeństwo instalacji nawet w starych budynkach z instalacją miedzianą o przekroju 4 mm².
Warto pamiętać, że moc umowna to nie to samo co moc przyłączeniowa. Jeśli masz w firmie przydział 50 kW, a korzystasz średnio z 18 kW, to masz 32 kW zapasu, który system DLB rozdzieli pomiędzy 4 stacje ładowania bez ryzyka konfliktu z operatorem sieci. Statystycznie 83% naszych klientów z sektora MŚP w ogóle nie musi zwiększać mocy umownej po instalacji naszych ładowarek, jeśli dobiorą odpowiedni system zarządzania energią.

Koszty kar i oszczędności na fakturach
Kary za przekroczenie mocy umownej są naliczane na podstawie najwyższego 15-minutowego poboru prądu w danym miesiącu. W jednym z zakładów stolarskich w Sosnowcu, z którym współpracujemy od maja 2024 roku, brak systemu DLB przy jednej stacji 22 kW skutkowałby dopłatą do faktury w wysokości 890 zł miesięcznie. Po montażu naszego urządzenia Mac-machines z blokadą programową na 14 kW, inwestycja w inteligentny moduł zwróciła się po zaledwie 3 miesiącach użytkowania.
Liczby na stole przed umową: moduł DLB to koszt rzędu 950–1400 zł netto w zależności od liczby faz i typu licznika. W porównaniu do stałych opłat za zwiększenie mocy umownej, które wynoszą około 11 zł za każdy dodatkowy kW miesięcznie, oszczędność operacyjna dla firmy posiadającej 5 ładowarek wynosi średnio 2 800 zł rocznie. To czysty zysk wynikający z faktu, że nie płacisz za gotowość sieci, której realnie potrzebujesz tylko przez 3-4 godziny w nocy.
Dodatkowym atutem jest możliwość ustawienia harmonogramu. Nasze oprogramowanie pozwala zablokować ładowanie w godzinach szczytu cenowego (np. 10:00–13:00) i automatycznie uruchomić je o 22:05, gdy tura nocna w taryfie G12 lub C12 oferuje prąd tańszy o około 34%. W czerwcu 2024 roku jeden z naszych klientów z Katowic obniżył koszty eksploatacji floty o 410 zł na jednym aucie tylko dzięki tej jednej funkcji.
Moduł DLB zwraca się po 3 miesiącach, eliminując kary za przekroczenie mocy u operatora.

Montaż w 5 dni i techniczne szczegóły
Nasza obietnica montażu w 5 dni roboczych wynika z faktu, że stacje Mac-machines produkujemy na miejscu, w Katowicach. Nie czekamy na kontenery z Azji. Gdy inżynier Joanna Woźniak zatwierdza projekt instalacji dla klienta, ekipa montażowa ma już przygotowany zestaw pod konkretne parametry przyłącza. W procesie instalacji używamy wyłącznie przewodów o zwiększonej odporności termicznej, co przy ciągłym obciążeniu przez 8-10 godzin ładowania jest kluczowe dla uniknięcia awarii.
Pamiętaj, że montaż stacji powyżej 22 kW wymaga już zgłoszenia do Urzędu Dozoru Technicznego (UDT). My przygotowujemy pełną dokumentację powykonawczą, w tym pomiary rezystancji izolacji i skuteczności ochrony przeciwporażeniowej, co zajmuje nam zazwyczaj 48 godzin od zakończenia prac fizycznych. W 2023 roku oddaliśmy 156 takich projektów i żaden nie został odrzucony podczas kontroli przez inspektorów, co potwierdza naszą precyzję w doborze aparatury modułowej.
By uniknąć zbędnych kabli, stosujemy estetyczne koryta montażowe lub, jeśli warunki na to pozwalają, wykonujemy przewierty techniką diamentową, co skraca czas pracy u klienta o około 4 godziny. Każda stacja przed opuszczeniem zakładu przechodzi 12-godzinny test obciążeniowy pod pełnym prądem 32A na każdą fazę. Sprawdzamy każdą śrubkę, dosłownie, bo wiemy, że stacja ładowania w firmie musi być tak samo niezawodna jak biurowy serwer.

Najczęstsze błędy przy doborze mocy
Największym błędem, jaki widzimy u klientów, jest kupowanie najtańszych ładowarek bez możliwości komunikacji z zewnętrznym licznikiem. Takie urządzenie jest 'ślepe' na to, co dzieje się w budynku. Jeśli w tym samym czasie włączy się pompa ciepła i sprężarka w warsztacie, bezpiecznik główny po prostu wyrzuci prąd. U nas rozwiązujemy to od razu na etapie wyceny. Jeśli widzimy, że budynek ma stare zabezpieczenia typu 'topiki', sugerujemy najpierw modernizację rozdzielni za około 1 800 zł, zamiast narażać klienta na przestoje w pracy.
Honestnie mówiąc, nie zawsze potrzebujesz stacji 22 kW. Większość aut hybrydowych typu Plug-in i tak nie pobierze więcej niż 3.7 kW lub 7.4 kW. Jeśli Twoja flota składa się z takich pojazdów, montaż pięciu stacji 22 kW to wyrzucanie pieniędzy w błoto i niepotrzebne blokowanie mocy umownej. My doradzamy konfigurację mieszaną: jedna szybka stacja DC 30 kW do podładowania auta w 40 minut i cztery tańsze punkty AC 7.4 kW do ładowania nocnego.
Ostatnia kwestia to przewymiarowanie instalacji 'na zapas'. Wielu doradców sugeruje od razu wystąpienie o 100 kW mocy, co wiąże się z wysokimi opłatami stałymi. My wychodzimy z założenia, że lepiej zacząć od tego, co masz, i dołożyć magazyn energii o pojemności np. 15 kWh, który wspomoże sieć w momentach szczytowego zapotrzebowania. To podejście pozwoliło jednemu z naszych klientów z Bytomia uniknąć opłaty przyłączeniowej w wysokości 12 400 zł.



