Sprawdzamy każdą śrubkę
Sprawdzamy każdą śrubkę
Procedura kontrolna w naszym warsztacie
Nasz warsztat przy Chorzowskiej 50 w Katowicach to nie jest bezosobowa hala produkcyjna na tysiąc osób. To miejsce, gdzie zespół 4 techników Mac-machines składa i sprawdza każdą stację ładowania z serii Dark i Platinum. Zanim urządzenie trafi do kartonu, musi przejść przez 12 punktów kontrolnych na naszej liście. Nie bawimy się w wyrywkowe sprawdzanie co dziesiątej sztuki. Testujemy absolutnie każdy egzemplarz, który schodzi z blatu montażowego. Jeśli cokolwiek stuka, piszczy albo ma krzywą podkładkę, sprzęt wraca do poprawki bez dyskusji.
Pierwszy etap to rygorystyczne testy elektryczne. Podpinamy stację pod nasz symulator obciążenia na dokładnie 135 minut, aby sprawdzić stabilność pracy pod pełnym napięciem. Weryfikujemy, jak elektronika reaguje na symulowane skoki w sieci i czy zabezpieczenia różnicowoprądowe wybijają w odpowiednim milisekundowym oknie. W 2023 roku wykryliśmy w ten sposób 8 drobnych błędów w modułach komunikacyjnych, które wymieniliśmy jeszcze przed wysyłką do klientów z regionu Śląska.
Konkretne kroki na stanowisku testowym
- Sprawdzenie momentu obrotowego każdej z 23 śrub montażowych kluczem dynamometrycznym.
- Test szczelności obudowy IP54 przy użyciu cyfrowego wilgotnościomierza.
- Weryfikacja czytnika kart RFID na 7 różnych tagach testowych.
- Aktualizacja oprogramowania sterownika do stabilnej wersji 2.4.1.
Drugi krok to kontrola mechaniczna. W Mac-machines stawiamy na trwałość, więc sprawdzamy, czy wtyczka Typu 2 wchodzi do gniazda gładko, ale siedzi w nim pewnie. Wiemy, że te urządzenia wiszą na zewnątrz w pyle i deszczu. Dlatego uszczelki sprawdzamy ręcznie, dociskając krawędź po krawędzi. Szczerze mówiąc, raz odesłaliśmy całą partię obudów do dostawcy, bo miały mikroskopijne rysy mniejsze niż 2 mm. Klient pewnie by ich nie zauważył, ale my tak.
Trzeci etap to konfiguracja sieciowa i liczby na stole przed umową. Ustawiamy parametry tak, żeby instalator u klienta nie musiał tracić 3 godzin z laptopem na deszczu. Większość naszych montaży kończymy w 5 dni roboczych, bo sprzęt wyjeżdża od nas w pełni zaprogramowany. W zeszłym miesiącu 47 klientów potwierdziło, że ich stacje ruszyły natychmiast po podpięciu kabla zasilającego przez elektryka.
Takie podejście zajmuje nam więcej czasu niż konkurencji. Jeden technik potrzebuje średnio 42 minut na pełne sprawdzenie stacji Platinum. Jednak dzięki temu w całym 2024 roku mieliśmy tylko 2 zgłoszenia serwisowe na 156 zainstalowanych punktów ładowania. To się po prostu opłaca obu stronom. Mniej wyjazdów na poprawki to niższa cena serwisu i święty spokój dla właściciela auta. (Bywało, że zostawaliśmy po godzinach w piątek, żeby dociągnąć testy dla klienta z Gliwic, ale termin to u nas świętość).